Przyszła do mnie wcześnie rano, jakby spać nie mogła. Może słowa wbijają się w nią jak gwoździe albo łażą po niej jak pająki. To drugie wydało mi się bardziej prawdopodobne, gdy zobaczyłam pajęczą nić na jej włosach. Czy zostawił ją jeden z różowych pająków? Co jeszcze się pojawi?

Różowe pająki
Kawałki lata
giną w ciemnej przestrzeni
w kieszeni trzymasz
trochę nadziei
zasypiam
różowe pająki
otwierają oczy.

Pomarańczowe słowa
pamiętasz
dałeś mi je w prezencie
byłam zachwycona
nie wiedziałam
że mają termin ważności
staną się szare
przestrzeń się zawęzi
marzenia wpadną do otchłani.

Brązowe i żółte
Brązowe i żółte sny
niosą nadzieję
której już nie ufasz
czy z powodu czarnych krawędzi
pytanie brzęczy
jak mucha
którą wczoraj zgniotłeś palcami.

Szare myśli
Szare myśli
z okien szkolnej sali
bombardują
nasycone jesienią
powietrze
tylko w snach trochę zostało
niebieskiej przestrzeni.
P. S. Odeszła, gdy ostatnie słowo wybrzmiało. Czy poszła śnić o innych kolorach, czy o lecie, które minęło?
Źródło zdjęcia w tle: pixabay


Lubię Twoje wiersze. Są trochę smutne ale nie przygnębiające. Te różowe pająki mnie rozczulają. Dlaczego wszyscy boją się pająków? Ja je lubię, obserwuję, czasami robię im zdjęcia. Różne widziałam: w paski, kropki ale różowych jeszcze nie 😀