Za górami, za lasami, za granicą życia i śmierci w Sensbezsensie ludzie się zakochują i odkochują. To pierwsze bardziej popularne, chciane, witane z radością. Drugie pełne złości i wzajemnych niechęci. Czy warto o tym pisać? Czy warto czytać?

Harfa i balony
Tego dnia gdy na Plac Cudów w Sensbezsensie przybył harfista i sprzedawca balonów, z szafy czarodzieja Boleluta wyszły jego dawne kochanki Marta i Cecylia. Po wielu latach spędzonych w zamkniętym świecie za szafą wreszcie odzyskały wolność. Czy sprawiały to dźwięki harfy, czy puszczane przez baloniarza balony, a może i jedno i drugie? Coś na pewno zniszczyło zły czar rzucony przez Boleluta, coś przewróciło świat czarodzieja do góry nogami, trochę później zabrało mu pamięć, a Plac Cudów zmieniło w pozbawiony magii plac budowy nowego osiedla bloków. Ktoś, coś wyrzucało starą magię z Sensbezsensu i tworzyło nową, kamienistą i ponurą, chociaż Marta i Cecylia na pewno tak by tego nie nazwały. Aurelia również. Ostatnia kochanka Boleluta odzyskała głos, swoje czarno-białe spojrzenie na otaczający ją świat i ruszyła w poszukiwaniu Roksana, z którym kiedyś zamieszkała w kamienicy wampirów. Wszystkie trzy z ulgą pozbyły się iluzji miłosnych, jednym słowem odkochały się.
– I o to nam chodziło – pomyślał harfista.
– Tobie chodziło. Ja chcę, żeby ludzie się kochali – baloniarz też pomyślał, kierując myśl w stronę harfisty.
– Ty lubisz iluzje, a ja lubię prawdę.
– Czy miłość jest kłamstwem?
– Miłość nie, ale zakochanie tak.
– Zakochanie to początek miłości.
– Nie zawsze.
Od dawna się tak kłócili. Harfista krytykował stan zakochania, baloniarz koncepcję prawdy bez motyli w brzuchu. Jeden starał się wyrwać ludzi z iluzji, a drugi tworzyć miłosne czary. W światach, w których się pojawiali, zachodziły zmiany.
Zmiany
W kamienicy, do której wróciła Aurelia, nie było już wampirów, tylko jakieś dziwne, obleśne typy. Roksan też gdzieś zniknął razem z psem Czarusiem.
– I co ja teraz zrobię? – zastanawiała się Aurelia.
Podobne pytanie zadawał sobie czarodziej Bolelut, który nagle został sam, a z jego ciała wyciekała magia, pamięć i uwięzione przez niego świadomości. Jedna z nich należała do Roksana. To z niego Bolelut chciał zrobić prawdziwego, idealnego człowieka. Teraz Roksan razem z innymi leciał do drzewa początku i końca Sensbezsensu. Gdzie znajdzie się później? Dlaczego Marta i Cecylia skręciły w stronę domu z napisem Doskonałość? Pytania zawisły w powietrzu między Narratorem i bohaterami.
P. S. Miłość zbliżała się i oddalała razem z tłumem ludzi na Placu Cudów. Narrator oddalił się w bezpieczne miejsce.
Autorem obrazu w tle jest Marcel Caram.


