Ciemność, jasność, warkocze? Skąd się to wzięło i po co? Dlaczego tak, nie inaczej? O co tu chodzi? Podmiota się śmieje.

Ciemność z jasnością splata warkocze
Mrużysz oczy.
Biel wokół rani.
Myśli szarością się szamoczą.
Stoisz na rozdrożu.
Siebie nie słyszysz
tylko szum największych ścieków.
Życie nabiera smaku fioletu.
Gdzie jesteś zieleni?
Żółcienie krzyczą na dnie szuflady.
To nic, to minie.
Barwy się ułożą.

Ciemność ciemnością ciemnieje
Ciemność ciemnością ciemnieje
enty stopień bełkotu
ludzie ludziom do głów wtłaczają
ty stoisz z boku
patrzysz jak myśli pająki po drzewach skaczą
powtarzasz te same słowa, gesty i miny
czekasz, aż ci powiedzą
co masz robić
wieszaki głosu nie mają
tu media rządzą
ciemność ciemnością ciemnieje
wydali jej polecenie
nieważne, że jasność tuż obok.

Między wskazówkami zegara
Między wskazówkami zegara
jasność i ciemność
wdech i wydech
przestrzeń rozszerza się i kurczy
czas płynie jak ryba.

Przestrzenie
Tu, gdzie siedzisz
przestrzeń
ciemna i wąska
tam szeroka i wielka
zegar w tobie je oddziela
cienką linią horyzontu
w snach jasność niesie ukojenie.
P. S. Ostatnie słowo wybrzmiało. Została pustka i ciemność?
Autorem obrazu w tle jest Helene Fulchi


