Liczby – sklep numer trzy

Liczby – sklep numer trzy

Za górami, za lasami, na peryferiach wielkiego miasta był sobie sklep Numer trzy. Dlaczego tak został nazwany? Co działo się z ludźmi, którzy do niego weszli? Czy warto znać wszystkie odpowiedzi?

Autor obrazu: Paul Rumsey

Ciekawość

Na próg sklepu z napisem Numer trzy doprowadziła Anetę ciekawość. W holu świeciło się delikatne żółte światło. Strażnik przy drzwiach uśmiechnął się.

– Czy na pewno chcesz wejść do środka?

Dziwne pytanie w ustach pracownika sklepu. Czy właściciel wie, że ten tutaj odstrasza klientów?

– Czy chcesz przekroczyć próg naszego sklepu?

Co ochroniarz widział na jej twarzy, że tak się powtarzał? Ciekawość Anety jak to ciekawość szybko rosła.

– Tak, chcę.

– Powtórz trzy razy.

– Co?

– Musisz trzy razy wyrazić swoją zgodę.

Zgodę? Na co niby ma się zgadzać? Ale dobrze, niech mu będzie. Aneta powiedziała trzy razy tak. Nie wiedziała, że za chwilę tego pożałuje.

Korytarz

Gdy drzwi za nią się zamknęły, ktoś zaczął się śmiać. Ktoś lub coś. W słabo oświetlonym korytarzu Aneta nikogo nie zobaczyła. Gdzie podziali się ludzie? Dlaczego sklep nie przypominał sklepu? Może lepiej dać sobie spokój i wrócić do domu? Odwróciła się i zamarła. Wyjście nie istniało.

– Chodź – zawołało coś z głębi korytarza.

Poszła. Co mogła zrobić innego?

Wcześniej

Zanim Aneta znalazła się na progu sklepu, jej życie biegło spokojnym, nudnym torem. Szkoła, dom, szkoła. I jeszcze oczekiwania. Mama czekała na jej świadectwo maturalne i zdany egzamin na studia, najlepiej medyczne. Ojciec, żeby była wreszcie samodzielna i wyprowadziła się z domu. Babcia, żeby wyszła za mąż i miała dzieci. Nikt nie pytał, czego chce Aneta. Gdyby nawet zapytał, nie wiedziałaby, co powiedzieć. Może udać, że nie słyszała pytania? Wydawało się, że nic nie jest w stanie zburzyć naturalnego rytmu, a jednak tak się tylko wydawało. Pewnego dnia pojawił się sklep. Ludzie wchodzili do niego i ślad po nich ginął. Anetą zawładnęła ciekawość.

Zejście

Korytarz kończył się schodami prowadzącymi na niższe piętro. Może to piwnica? Aneta chciała zobaczyć zwykłe pomieszczenie i drzwi, którymi wyjdzie ze sklepu. Niestety jej oczom ukazało się kolejne dziwne miejsce. Sala wypełniona książkami, a pośrodku prostokątny otwór z drabiną. Zejście do podziemnych skarbów?

– Oni też tak pomyśleli.

Kobieta, która się odezwała, siedziała obok otworu przy stoliku z rozłożoną szachownicą. Grała sama z sobą, czy udawała, że gra?

– Ci, co byli tu przed tobą, nie chcieli ze mną zagrać. Mówili, że nie potrafią. Ty też nie potrafisz?

– Nie. Graliśmy z tatą w karty.

– To musisz zejść. Chyba że – kobieta się uśmiechnęła – odpowiesz na trzy pytania.

– Wypuścisz mnie, jak odpowiem?

– Nie wierzę, że tak ci spieszno do domu, ale dobrze, odpowiesz i sobie pójdziesz, droga wolna.

Aneta odetchnęła z ulgą. Była pewna, że odpowie na wszystkie pytania.

Pytania

Mała lampka wisząca pod sufitem zamrugała i zgasła. Sala pogrążyła się w ciemności. Aneta nagle przypomniała sobie sen, w którym wpadła pod tramwaj. Nic wtedy nie czuła, tylko ciemność wchodzącą do gardła.

– Czy to koniec?

– Chciałabyś – głos nieznajomej przywrócił światło, ale nie dziwną salę. Teraz Aneta znajdowała się na scenie. Ona i tajemnicza kobieta siedziały w wygodnych fotelach oddzielonych niedużym stolikiem i planszą do gry w szachy. Z otaczającego je mroku dobiegały zaciekawione szepty widzów.

– Zanim zadam ci trzy pytania, przedstaw się i powiedz coś o sobie.

– Mam na imię Aneta i jestem w klasie maturalnej.

– O, maturzystka, jeszcze tu takiej nie mieliśmy.

Na widowni rozległy się brawa. W ciszy, która potem zapadła, Aneta poczuła ciężar swojego ciała.

– Dodasz coś?

Mogłaby, tylko po co? Lepiej mieć to już za sobą.

– Nie.

– W takim razie przejdźmy do pytań. Pierwsze pytanie brzmi: skąd wzięła się nazwa sklepu?

– Trzy z powodu trzech pytań. Numer…

Aneta nie wiedziała. Kto i dlaczego nazwał sklep numerem?

– Pomogę ci – odezwał się męski głos w głowie Anety. W głowie?

– Komunikacja bezpośrednia, tak, żeby ona nie słyszała. Później się przedstawię. Teraz szybko, bo już się niecierpliwi. Powiedz jej, że były dwa podobne sklepy i stąd numer trzy.

Chociaż nie wiedziała, kto do niej mówił, Aneta podała odpowiedź.

– Świetnie – pochwaliła ją nieznajoma. – Tylko dwa pytania dzielą cię od wygranej. Uwaga, pytanie drugie: po co tu przyszłaś?

Proste, z tym poradzi sobie sama. Jednak zanim otworzyła usta, głos znów się odezwał.

– Bądź ostrożna.

Ostrożna? Co takiego kryło się w pytaniu?

– Gra, to miejsce i wszystko wokół jest grą. Przyszłaś tu, bo chciałaś zagrać, rozumiesz?

Nie rozumiała, ale nie miała zamiaru się kłócić, więc powtórzyła słowa nieznajomego. I tym razem kobieta się ucieszyła. Widzowie nagrodzili Anetę brawami.

– Czas na pytanie trzecie i ostatnie: kim jesteś?

– Kim jestem? Przecież już się przedstawiłam – chciała krzyknąć Aneta, lecz głos ją powstrzymał.

– Nie o to chodzi – wyjaśnił. – Teraz musisz zabłysnąć.

I zabłysła.

– Jestem graczem numer jeden, zwycięzcą.

Po latach

Aneta wciąż zadaje sobie pytanie:

– Po co ja to powiedziałam? Nie musiałam słuchać głosu.

W odpowiedzi zwykle słyszy śmiech tego, który jej pomagał.

– Nie wróciłabyś do domu ty niewdzięczna paskudo.

– Odezwał się wdzięczny. Jesteś tu, nie tam i nigdy mi nie powiedziałeś dziękuję.

– Nie tak miało być.

To prawda, nie tak. Aneta musiała pogodzić się z obecnością głosu w głowie, a głos z brakiem materialnej postaci.

– Byłem pewny, że mnie uwolnisz.

– A ja, że zapomnę o sklepie i swojej niezdrowej ciekawości. Tak przy okazji, dlaczego to coś nazywało się sklepem?

– To coś? – głos się śmieje.

Aneta już wie, że niczego jej nie wyjaśni. Narrator też nie chce nic powiedzieć, zresztą, czy Aneta usłyszałaby narratora?

Morał

To słowo sprawia, że Narrator się odwraca i trzaska drzwiami, tymi od szafy, bo tam zwykle się pojawia i tam znika. Kiedy chce, wchodzi i kiedy chce, wychodzi.

– Morały są dla grzecznych dzieci – tak mi kiedyś powiedział.

Co ja o tym myślę? Chyba ma rację, bo tylko grzecznym czyta się bajki, a niegrzeczne siedzą w kącie. Też by chciały posłuchać, ale im nie wolno. Gdy już mogą, ochota na słuchanie mija.

P. S. Pytanie Anety: dlaczego to coś nazywało się sklepem, pozostaje otwarte. Czy ktoś poza Narratorem zna odpowiedź?

0 0 głosy
Ocena
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności
LubiSlowa.pl

Korzystam z plików cookies, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookies są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne pliki cookies powinny być zawsze włączone, abym mógł zapisać Twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Korzystam z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, tj. liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego pliku cookies pomaga ulepszyć stronę internetową.