Za górami, za lasami, za granicą życia i śmierci w miejscu zwanym Sensbezsensem pojawiły się strachy. Małe i duże, jasne i ciemne, sztuczne i prawdziwe. Czym były naprawdę? Co się w nich kryło i skąd się wzięły?

Strach numer 1
Pierwszego stracha postawił w swoim ogrodzie Ambroży. Miał chronić czereśnię przed szpakami. Gdy nadeszły zmiany, strach stał się żywą istotą. Jego głowa nabrała ludzkiego kształtu. Nie wiadomo skąd pojawił się tułów. Wyrosły ręce i nogi. Strach poszedł straszyć ludzi, z czym radził sobie lepiej niż z ptakami. Jego pierwszą ofiarą był Ambroży. Siedział, oglądał horror, gdy strach zapukał w okno.
Z przerażenia Ambroży udławił się kawałkiem chleba z serem. Udusił się i zmarł. Strach długo się z tego śmiał. Jak już przestał, poszedł dalej. Prawie wszyscy się go bali. Tylko jedna stara baba wyszła przed dom i uderzyła stracha miotłą.
– Wynoś się – krzyknęła.
Wtedy po raz pierwszy strach poczuł swoje serce, a w głowie błysnęła myśl: kim jestem? Zaraz potem kolejne pytania: po co tu jestem i dlaczego wszyscy się mnie boją? Strach przestał straszyć. Poszedł szukać odpowiedzi i tak stał się jasnym strachem, nieszkodliwą, zagubioną istotą.
Inne strachy
Wkrótce do pierwszego stracha dołączyły inne. Jasne, ciemne, małe, duże. Ciemne czerpały energię z ludzkiego strachu. Jasne ładowały się pytaniami, wiecznym szukaniem odpowiedzi. Często przychodziły do stracha numer jeden, którego nazywały Mistrzem, Jedynym, Mądrym, Światłym, Szczodrobliwym i tak dalej i tym podobne. Strachowi żadna z tych nazw się nie podobała. Przyjął zwyczajne ludzkie imię – Stach. Takie imię usłyszał od kobiety, która szła ulicą z komórką przy uchu.
– Stachu, ogarnij się – mówiła.
– Ogarnij się? Co to znaczy? Kim jest Stach? Czy ja mogę być takim Stachem?
Pytania sprawiły, że strach stał się jeszcze bardziej ludzki. Pytania ładnie brzmiały, imię też.
– Lepiej być Stachem niż strachem – myślał strach.
O czym myślały ciemne strachy? To pytanie Stach często sobie zadawał, chociaż nie lubił ciemnych, nie rozumiał i nie chciał rozumieć.
– Dawniej też byłeś strachem, a teraz udajesz człowieka – powiedziałby Remigusz, główny ciemny strach. Powiedziałby tak, gdyby rozmawiał ze Stachem, ale ze Stachem nigdy nie rozmawiał, z żadnym jasnym nie gadał. Do innych również się nie odzywał. On straszył. Najbardziej lubił opuszczone, stare domy, piwnice, podziemne tunele i most.
Most
Nikt nie wiedział dokąd prowadzi. Niektórzy twierdzili, że do nicości, inni, że do lepszego świata, na pewno jest wyjściem z Sensbezsenu i dlatego tak często przelatują nad nim drony, a kiedyś pojawili się nawet strażacy z lustrem. Lustro sprawiło, że unosząca się nad mostem mgła znikła. Tak mówią ci, którzy tam byli, widzieli, czuli, pamiętają. Może to tylko mit, stworzona przez ludzi bajka, ale ciekawa, przyciągająca amatorów przygód, samobójców, wariatów. Na nich wszystkich czekał Remigiusz i wiele innych ciemnych strachów. Tej nocy też tam był. Na most nagle weszła kobieta w średnim wieku w żółtej chustce na głowie i z siatkami pełnymi zakupów. Skąd się wzięła, tego Remigiusz nie zauważył. Ważne, że była i można ją postraszyć. Strach już miał krzyknąć jednym ze swoich straszliwych głosów, gdy się odezwała.
– Czy ten most prowadzi na drugą stronę?
Głupia jakaś, czy co? Zdziwił się Remigiusz. Każdy przecież widzi, że most łączy dwa brzegi, jeden znany i drugi tajemniczy. Kiedyś się tam wybierze, zobaczy mieszkańców, postraszy ich i wróci, chyba, że.. Myśl się urwała, gdy do mostu zbliżył się Stach, dawniej zwykły strach, teraz ni to strach, ni człowiek.
– Zostaw ją w spokoju – krzyknął.
– Znalazł się obrońca z bożej łaski – pomyślał Remigiusz. Pomyślał, bo do Stacha nie miał zamiaru się odzywać.
Tymczasem kobieta szła dalej.
– Głupie strachy nieprawdziwe zaraz się zmienicie w grzyby – rzuciła czar na wszystkie zgromadzone przy moście strachy. Po chwili czarne strachy stały się grzybami. Stach i jasne strachy zmienili się w zwykłych ludzi. Zapomnieli o swoim pochodzeniu, o tym, że kiedyś straszyli, że czerpali energię z zadawania pytań. Teraz bez zastanowienia przyjmowali gotowe odpowiedzi nowych strachów, którzy nazwali siebie prawdziwymi. To oni rządzili światem, a na ich czele stała Zenona, kobieta w żółtej chustce.
P. S. Czy to już koniec tej historii? Czy kiedyś pojawią się nowe strachy, a jeśli tak to jakie będą?
Autorem obrazu w tle jest Marcel Caram



Ciekawe co zrobi Zenona w żółtej chustce. Zbierze grzyby-strachy i zrobi z nich zupę grzybową? Albo ususzy na święta.