Za górami, za lasami i za jedną studnią w świecie opanowanym przez Naczelnego Zegarmistrza i jego zegary żyje sobie kobieta, zwana przez innych cyfrową wiedźmą. Dlaczego tak, nie inaczej? Czy to określenie do niej pasuje? Kim naprawdę jest kobieta? Jak daleko pobiegnie akcja tej opowieści? Czy Narrator zna wszystkie odpowiedzi?

Narrator
Narrator siedzi i wpatruje się w biały ekran laptopa. Siedzi i marudzi. Powtarza wciąż to samo:
– Nigdzie nie pójdę. Mowy nie ma, na pewno nie do studni.
– Czy ja mówię, żebyś poszedł? Chcę tylko, żebyś się przyjrzał z bliska – jak mogę, pocieszam Narratora. Nawet mu podtykam pod nos ptasie mleczko, czekoladowe, takie, jak lubi. I nic, bez rezultatu.
– Nie chciałbyś poznać swojego poprzednika?
– Ale po co, jeszcze mi życie miłe.
– Wolisz, żebym poszła sama?
– Tak, idź autorko, zobacz, jak tam jest w tej studni.
Wzdycham, coś mi się wydaje, że nie uda mi się przekonać Narratora, żeby wyszedł z domu.
Matka Chrzestna
O matce chrzestnej wszyscy mówili, ale czy ktoś ją naprawdę znał, czy ktoś ją widział? Na pewno nie Asia. Ona tylko słyszała:
– Jesteś taka leniwa jak matka chrzestna – narzekała mama, gdy Asia nie pozmywała naczyń po obiedzie.
– Ciągle zadajesz głupie pytania jak twoja matka chrzestna – marudziła babcia.
Jedynie tata się nie odzywał. Zasłaniał się gazetą i udawał, że czyta. Skąd Asia wiedziała, że udawał? Jak to się działo, że potrafiła odczytać myśli koleżanek? Dlaczego widziała rzeczy, których nikt inny nie widział? Czy matka chrzestna mogłaby jej to wszystko wyjaśnić?
Brązowy budynek zegarów
Asia miała pięć lat, gdy po raz pierwszy zobaczyła brązowy budynek i ludzi, którzy do niego wchodzili, też brązowych. Nosili długie brązowe płaszcze, kapelusze i buty za kolano. Każdy z nich na plecach miał duży zegar prostokątny lub okrągły i to ostatnie wcale nie było dziwne. Tu, gdzie mieszkała Asia, wszyscy nosili jakieś zegary małe, duże, średnie. Rodzice Asi i babcia również takie mieli. Gdy się zepsuły, biegli do pobliskiego zegarmistrza. Nie mogli przecież zostać bez zegara. Nie potrafili żyć bez niego.
Tego dnia, gdy Asia zauważyła budynek, gdy zaczęła się jej obsesja na jego punkcie, szły z babcią do zegarmistrza.
– Babciu, co tam jest? – zapytała
– Co, gdzie?
Czyżby babcia nie widziała budynku? Czy budynek tylko jej Asi się pokazał? Dlaczego więc brązowi ludzie wchodzili do środka? Czy dla nich budynek nie był zjawą? Wiele pytań i jak zwykle żadnej odpowiedzi. Babcia pociągnęła ją za rękę i wkrótce tajemniczy budynek został w tyle.
Wiele lat później zaginiona matka chrzestna odpowiedziała na pytania Asi.
Wiele lat później
Spotkała ją, gdy wynosiła śmieci. Rodzice i babcia już nie żyli. Pochowała ich z zegarami i teraz ona jak oni kiedyś nosiła na plecach prostokątny zegar.
– Asiu – kobieta, która ją zawołała, nie miała zegara.
– Nie bój się, jestem twoją matką chrzestną – przedstawiła się.
Dobrze odczytała emocje Asi. Młoda kobieta drżała ze strachu przed dziwną, bo nie posiadającą zegara nieznajomą.
– Pamiętasz jak z babcią szłaś do zegarmistrza i zobaczyłaś brązowy budynek? Pamiętasz te wszystkie zegary, które psuły się w twojej obecności?
Skąd ona o tym wszystkim wiedziała? Teraz Asia czuła w sobie rosnącą ciekawość.
– Asiu, wiem wiele rzeczy, ale ty też wiesz. Obie jesteśmy wiedźmami, ty cyfrową, a ja zwyczajną. Chodź pokażę ci z bliska brązowy budynek i powiem ci, co masz zrobić w Dzień Świętego Zegara.
Serce zegarowego świata
– Tu w tym budynku znajduje się serce zegarowego świata – mówiła matka chrzestna, gdy już razem z Asią znalazły się w środku tajemniczego budynku.
Wnętrze okazało się wielkie i ani trochę nie pasowało do swojego zewnętrznego kształtu. Okrągły hol, windy i schody.
– Serce jest dobrze ukryte. Musisz je znaleźć i zniszczyć w Dzień Świętego Zegara. Tylko tak uwolnisz nasz świat od zegarów.
– Dlaczego ja? Ja się do tego nie nadaję. Mam wiele wad i zaraz…
Matka chrzestna nie chciała słuchać Asi.
– Wiesz, że twoja babcia i rodzice żyliby dłużej, gdyby nie musieli nosić zegarów i że ciebie spotka podobny koniec. Zegary zjedzą twój czas. One żywią się czasem biologicznych istot.
– Ale dlaczego nie zniszczymy serca tu i teraz, dlaczego w Dzień Świętego Zegara?
– Bo taki czas wyznaczyła przepowiednia.
– Jaka przepowiednia?
Na to pytanie matka chrzestna nie chciała odpowiedzieć.
Ciąg dalszy nastąpi
Słowa pojawiły się na ekranie laptopa, gdy Narrator nacisnął klawisz z napisem enter.
– Coś mi się zdaje, że tędy tam nie wejdziesz – powiedziałam.
– Niech ci się nie zdaje! I tak nie pójdę do studni!
– Poczekamy, zobaczymy – pomyślałam i wyłączyłam komputer.
– Robisz mi na złość!
Za górami, za lasami i za jedną studnią matka chrzestna przekonała swoją chrześnicę, kobietę zwaną Cyfrową Wiedźmą do zniszczenia serca zegarowego świata. Jednak Narrator nie chciał opuścić swojego ciepłego i miłego fotela przed laptopem i przyjrzeć się z bliska temu, co się tam działo.
P. S. Ciąg dalszy podążył za Cyfrową Wiedźmą.
Jeśli nie wiesz, kim był poprzednik Narratora i co to za świat zegarów zajrzyj tutaj: Ludzie zegara.
Autorem obrazu w tle jest: Eugene Ivanov.


