Przyśnili mi się, ona z drzwiami na głowie, a on całkiem bez głowy. Kim byli? Skąd się wzięli i po co? Czy odważę się spojrzeć z bliska na ich historię?

Tosia
Nie lubiła swojego imienia. Gdyby ją zapytać dlaczego, pewnie wzruszyłaby ramionami albo odwróciła głowę w stronę okna, bo widok za oknem zwykle przynosił jej ukojenie.
– Na co ty się tak ciągle gapisz? – pytała ją wiecznie ciekawska matka.
Ojciec nic nie mówił. Rozwiązywał krzyżówki albo czytał kryminał. Oboje i matka i ojciec odeszli zbyt wcześnie. Matka udławiła się ością, ojciec z książką w ręku wpadł pod tramwaj. Wkrótce potem ich miejsce zajął Tosiek. Tyle, że Tosiek nie zadawał pytań. On wiedział, że czasem nie warto się odzywać. Milczał, ale w końcu i on nie wytrzymał. Nerwy mu puściły, gdy zobaczył szafę.
– Ty naprawdę chcesz coś takiego wziąć do domu?
Tosia nic nie powiedziała. Zabrała szafę z pobliskiego śmietnika i postawiła ją w swoim pokoju.
Szafa
Nieduża, jesionowa, dwudrzwiowa, w dodatku prawdziwy antyk z czasów PRL-u. Przypominała Tosi dzieciństwo i rodziców. Tośkowi nic nie przypominała, a nawet gdyby coś przypominała, nigdy by się do tego nie przyznał. Tak bardzo nie znosił szaf. Dlaczego? Nie wiedział. Może to z powodu snu, w którym otwierał szafę, wchodził do środka, drzwi się zamykały i połykała go ciemność. Co działo się dalej, nie pamiętał, ale na pewno było to coś strasznego. Teraz też śniły mu się koszmary. Z szafy wychodził kolega, ten, który popełnił samobójstwo.
– Cześć stary, co u ciebie słychać?
Tosiek się nie odzywał. Jednak duchowi to nie przeszkadzało.
– Widzę, że znalazłeś sobie dziewczynę, w dodatku taką z mieszkaniem. Weźmiecie ślub, czy będziecie tak siedzieć bez ślubu?
Tosiek zakrywał uszy i oczy szalem i poduszką, ale i tak docierał do niego głos kolegi.
– Wyrzucę szafę – postanowił. Ale szafy nie dało się tak po prostu wyrzucić, bo w szafie Tosia trzymała swoje bluzki, sukienki, spódnice, swetry i zeszyty, w których spisywała sny, te najciekawsze. Wśród nich znalazł się również sen o szafie. Pewnej nocy, gdy zasnęła, szafa się otworzyła i w pokoju Tosi pojawił się czarodziej.
– Chcesz zobaczyć, co jest za szafą? Wyciągnął do niej rękę, a ona ją chwyciła i poszła za nim.
Następnego dnia Tosiek obudził się z myślą, że stało się coś złego. I stało się, Tosia zniknęła.
– Trzeba było wyrzucić szafę – mruknął do siebie.
– Trzeba było – powtórzył za nim narrator.
W szafie coś zaskrzypiało.
P. S. Na razie historia się urwała. Może kiedyś odnajdzie się ciąg dalszy. O tym, czy Tosia się odnajdzie jeszcze nic nie wiadomo.
Autorem obrazu w tle jest Małgorzata Piątek-Grabczyńska.


