Czarne dziury w Sensbezsensie

Czarne dziury w Sensbezsensie

Za górami, za lasami, za granicą życia i śmierci w Sensbezsensie tajemniczy budynek zwany Doskonałością sieje wśród ludzi spustoszenie. Gdzie trafiają jego ofiary? Co się z nimi dzieje? Czy narrator potrafi znaleźć odpowiedzi?

Autor obrazu: Marcel Caram

Zanim

Zanim wszystko się zaczęło, życie w dzielnicy Nudodeprecha toczyło się własnym, spokojnym rytmem wyznaczonym przez dom, pracę i szkołę. Bożena i Jermi chodzili do ostatniej klasy pobliskiego liceum. Oboje czuli na sobie ciężar zbliżającej się przyszłości, egzaminów i decyzji, w którą stronę iść dalej.

– Nie wiem, jaki wybrać kierunek i czy w ogóle iść na studia – narzekała Bożena.

– Mamy jeszcze czas, nie musimy teraz o tym myśleć – pocieszał ją Jeremi.

Nie wiedział, że czas zaczął się kurczyć.

Czas

Wnętrze Doskonałości oddychało własnym czasem, gęstym od ciemności, która atakowała wszystkich zaraz po przekroczeniu progu. Bożenę i Jermiego też. Najpierw ją, potem jego.

– O, boże – jęknęła Bożena.

– I co teraz? – pomyślał Jermi.

Ciemność wydawała się trwać wiecznie. Bożena miała wrażenie, że coś trawi ją od środka. Jermi, że coś go dusi. Oboje odetchnęli z ulgą, gdy wreszcie pojawiło się światło.

Ciastka

Bożena zobaczyła ciastka. Leżały na ladzie dużego stołu, a za stołem stała myszka Miki.

– Co podać? – zapytała.

– Dziękuję, nie jem słodyczy – odparła Bożena, która nigdy nie przepadała za słodkościami.

– Co podać? – powtórzyła Miki.

– Nic, niech mi pani…

– Zabije cię, jeśli nie zjesz choć jednego mojego ciastka.

Statek

Jeremi stał na statku. Skąd się tu wziął, nie wiedział, ale na pewno nie lubił podróży morskich. Piotrusia Pana też nie znosił, a ten właśnie stanął obok niego.

– Gdzie ja jestem?

– Na moim statku.

– Dokąd płyniemy?

– Jak to dokąd? Do Nibylandii.

– O, rety.

– Coś ci się nie podoba? Grymas na twarzy Piotrusia Pana nie wróżył niczego dobrego.

Czarne dziury

Ani Bożena, ani Jeremi nie zdają sobie sprawy, gdzie się znaleźli. Ja też czuję się zagubiona i tylko Narrator uśmiecha się z wyższością dobrze poinformowanej osoby.

– Powiesz wreszcie, gdzie oni są? – proszę o wyjaśnienie.

– To jeszcze się nie domyśliłaś.

– No nie.

– W jednej z czarnych dziur tworzonych przez Doskonałość.

– Jakich dziur? Czy oni stamtąd wyjdą?

– A czy da się wyjść z czarnej dziury?

P. S. Ostatnie pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Fabuła się urywa jakby ją ktoś przeciął nożyczkami. Narrator odchodzi, a ja mam nadzieję, że wróci, że ciąg dalszy nastąpi.

Część poprzednia: Doskonałość w Sensbezsensie

Autorem obrazu w tle jest Marcel Caram.

0 0 głosy
Ocena
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x
Przegląd prywatności
LubiSlowa.pl

Korzystam z plików cookies, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookies są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne pliki cookies powinny być zawsze włączone, abym mógł zapisać Twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Korzystam z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, tj. liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego pliku cookies pomaga ulepszyć stronę internetową.