Królowa luster.

Królowa luster.

Znacie pewnie jej siostrę bliźniaczkę Królową śniegu. Zimną, srogą, smutną i samotną. Tak bardzo samotną, że porywa chłopca Kaya. Myśli sobie, teraz będę miała towarzystwo. Niestety zimno, jakie w sobie nosi, sprawia, że Kay powoli umiera i gdyby nie jego przyjaciółka Gerda, pewnie zostałby z niego sopel lodu. Gerda zabiera Kaya z powrotem do swojego świata. Wszyscy się cieszą, bo bajka dobrze się skończyła. Nikt nie myśli, że gdzieś tam Królowa śniegu znów nie ma do kogo ust otworzyć. Chodzi zła po swoim lodowym pałacu, a jej siostra w świecie obok bawi się lustrami. Kto, kiedy i dlaczego rozdzielił siostry? Czy da się je połączyć? Czy można uszczęśliwić Królową śniegu? Czy można zmienić jej zły charakter? I ostatnie pytanie, czy Królowa śniegu naprawdę jest bardzo złą osobą?

Autor obrazu: Daria Petrilli.

Mistrz nad mistrzami.

Tak o sobie myśli i mówi. Niezbyt przystojny, lecz potrafi ładnie gadać. Słowami owija ofiary jak pająk. Nie uciekną, dopóki ich nie skonsumuje. Najbardziej lubi nastolatki, zwłaszcza te z bogatych domów. Ile trzeba pokonać zamków, strażników, opiekunek, żeby dostać się do środka, wejść do serca i do głowy. Mistrz Feliks to potrafi i tylko czasem sam pada ofiarą lepszych od siebie oszustów. Tym razem zaczaił się na królewnę Rozalię, ale nagle plany pokrzyżowały mu dwie paskudne dziewuchy. Nic mu nie pozostało, tylko rzucić podwójną klątwę.

Dwie krople wody.

Niczym się nie różniły albo prawie niczym. Nawet matka nie zawsze wiedziała, która jest którą. Na ręku jednej założyła czerwoną tasiemkę. Ty będziesz Katarzyną, postanowiła. Drugiej dała niebieską i nazwała córkę Kazimierą. Kasia i Kazia. Czarne włosy, błysk w niebieskich oczach, piegi na nosie, uśmiech. Pod powierzchnią, gdzieś bardzo głęboko ukryte przeznaczenie. Konieczność, która objawiła się nagle w postaci skrzywionego zegarmistrza.

– Prawda, że zajmie się pan naszym zegarem? Podobno jest pan prawdziwym mistrzem – matka zdjęła ze ściany wielki zegar z kukułką. – Oczywiście, proszę pani – mężczyzna się ukłonił. Zabrał zegar razem ze szczęściem i nikt go więcej nie widział. Gdy Kasia i Kazia stały się kobietami, czas i przestrzeń się rozdzieliły. Kasia została królową luster, a Kazia królową śniegu.

Pytania.

Krążą tu i tam w powietrzu, tworząc gładkie, ostre oraz pełne dziur przestrzenie. Narrator się wysila, żeby przejść po nich do odpowiedzi, lecz na razie słyszy jedynie echo powtarzające pytania: skąd się wziął zegarmistrz Feliks?; jak dokładnie czas i przestrzeń się rozdzieliły?; czy matka szukała Kasi i Kazi?; co da się zrobić, a czego się nie da?.

Mgła.

Najpierw zwyczajna, jak para z czajnika, niewinny obłoczek z każdą chwilą coraz bardziej gęsta przykleiła się do Kasi i Kazi. Jak i kiedy to się stało? Nie zauważyły. Następnego dnia Kasia obudziła się w pokoju z lustrami, a Kazia w krainie śniegu. Mgła zabrała ich przeszłość, pamięć, ważne i mało ważne szczegóły. Kasia myślała, że od zawsze panuje nad lustrami, Kazia nad śniegiem. Matka sądziła, że nigdy nie była matką.

Królowa luster.

Czegoś jej brakowało. Czuła to szczególnie boleśnie rano i wieczorem. Wtedy żadne lustro nie potrafiło jej pocieszyć. Fakt, że kieruje całym lustrzanym światem nic nie znaczył. W snach pojawiła się jakaś dziewczyna. Ciemne włosy, niebieskie oczy, piegi na nosie, uśmiech, na ręku niebieska tasiemka. Nieznajoma i jednocześnie bardzo bliska. Wokół krajobraz też jakby znany, kochany, piękny.

– Musisz zbić lustro – szumiał wiatr, szeleściły drzewa, skrzypiały schody w starej kamienicy, do której weszła.

Zaraz potem się budziła. Sen szybko zacierał się w pamięci, dopóki nie spotkała błazna.

Błazen.

Zwany również głupcem. Jedyny, który nie lubił luster, nie nosił jaskrawego makijażu, modnych masek, butów na koturnach, nie oglądał cyrkowizji (odpowiednik naszej telewizji ), trzymał się z dala od innych ludzi. Królowa spotkała go w parku wieczorem. Podszedł blisko, ukłonił się.

– Pani, dziś miałem sen. Śniło mi się, że będziesz tu spacerowała razem ze swoim wielkim smutkiem.

– Wiesz, że jestem smutna? – królowa omal się nie przewróciła ze zdziwienia w swojej długiej czerwonej sukni i butach na wysokich obcasach.

– We śnie mi o tym powiedziano.

– Kto? co ci powiedział?

– Musisz stłuc lustro, jeśli chcesz znać prawdę i się uwolnić.

Uciekła, nie chciała słuchać. Jak można potłuc lustro, najcenniejszą rzecz na świecie. Trzęsła się ze złości. Dopiero w nocy coś się w niej złamało. Wstała z łóżka. Podeszła do największego w pokoju lustra i rozbiła je młotkiem.

Koniec.

Narrator nie lubi szczęśliwych końców. Kręci głową z niezadowoleniem. Teraz w tej chwili, burczy pod nosem, królewny są razem. Ich życie układa się dobrze, ale co dalej, tego nikt nie wie. Z końcem wiąże się również morał, za którym narrator też nie przepada. Może, uważaj na zegarmistrzów? Albo lepiej nikt nie jest tak dobry i zły, jak ci się wydaje? Dobro zawsze zwycięża? Narrator radzi, żebyś sam czytelniku wybrał sobie morał, koniec, ewentualny ciąg dalszy.

P. S. Jakie są Wasze ulubione bajki? Które chcielibyście zmienić, a jeśli tak to jakie wprowadzilibyście zmiany?

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Newest
Oldest
Inline Feedbacks
View all comments
9 października 2020 12:12

Bardzo fajna bajka. Podobają mi się Twoje pomysły. Są moim zdaniem nieoczywiste i oryginalne. Chociaż zwykle nie gustuję w takich opowiastkach, u Ciebie zawsze je połykam jednym tchem. Chętnie bym znalazła kiedyś na półce taką książkę z bajkami. Nawet jakbyś tylko zebrała teksty z bloga i wydała, byłoby to OK. Pozdrawiam, Ania

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x